<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Ludzie, którym potrzebny jest pokój">
<author_1="Michał Matusowski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="10">
<date="1951-10-14">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Ludzie, którym potrzebny jest pokój. Jesteśmy w Moskwie. W mieszkaniach robotników Dorogomilskiej Fabryki im M. Frunze, zjawiły się białe kartki, które można dziś ujrzeć również w szkockiej wsi, w bambusowej chałupie na Tahiti, w robotniczym przedmieściu Paryża i w rybackim domku nad brzegiem Jant-Zy. Są to kartki z Apelem Światowej Rady Pokoju. Teodora Iłarionowna Iwanowa składa swój skromny podpis. Zawód jej męża jest chyba najbardziej pokojowy na świecie. Dwadzieścia lat pracuje jako technik budowlany i trudno jest zliczyć, ile fundamentów i ścian wybudował w ciągu tego czasu. W bieżącym roku technik Iwanow ma za zadanie postawić budynek dla obozu pionierskiego. Ponad milion rubli kosztowało fabrykę dziecinne miasteczko, które wyrosło wśród cienistych, podmoskiewskich sosen.Troskliwe ręce budowniczych zrobiły wszystko, aby dzieci spędziły lato radośnie i ciekawie. Żeby żyło i rozkwitało wesołe miasteczko zbudowane przez jej męża. Teodora Iłarionowna złożyła swój podpis pod wezwaniem Światowej Rady Pokoju. W mieszkaniu stachanowca. A teraz jesteśmy w mieszkaniu stachanowca Iwana Włodzimierowicza. Iwan Wlodzimierowicz stał się z podręcznego chłopca wykwalifikowanym kowalem. Wiele przeżył on wciągu ostatniej wojny. W zimową zawieruchę faszyści wygnali jego matkę z Szolimowa z rodzinnego domu.Ciężko było starej kobiecie brnąć pod konwojem po głębokich mozajskch zaspach. Wraz z matką szła również siostra Łapszowa z trojgiem małych dzieci. Straszna była ta zimowa droga, podczas której nie można było zatrzymać się ani na chwilę, ani chwilki odpocząć. Konwojenci hitlerowscy zabijali natychmiast spóźnionych. Staruszka wyczerpana ostatecznie upadła na śnieg i mimo to, że córka wiozła ją potem na płozach nie wytrzymała tej podróży. Po wyswobodzeniu Możajska, gdy Łapszow przyjechał w rodzinne strony, nie zastał śladu po matczynym domku, zimowa zawieja zmiotła nawet zgliszcza.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
